Miejskie technologie partycypacji Spotkanie z Joanną Erbel – czyli o tym, że warto rozmawiać

002mini
fot. Jacek Drozdowski

Czy nie zostaliśmy zepchnięci do roli biernych obserwatorów, nie mających wpływu na rozwój miejskiej scenografii? W jaki sposób działać aktywnie na rzecz kształtowania przestrzeni publicznej, tak by odpowiadała naszym realnym potrzebom? Jak przy okazji nadać jej wymiar estetyczny? Takie i inne pytania stały się tematem przewodnim spotkania pt. Miejskie Technologie Partycypacji, jakie odbyło się 15 października 2009 w Małopolskim Instytucie Kultury. Gościem zorganizowanego w ramach działań Projektu Miejskiego wydarzenia była Joanna Erbel, socjolożka i aktywna działaczka miejska, na co dzień zajmująca się problemami przestrzeni publicznej, moderatorem dyskusji był Tomasz Lelek członek PM.

003mini

fot. Jacek Drozdowski

Przestrzeń miejska wielu aglomeracji w naszym kraju jest przestrzenią de facto niczyją. Stara metoda postępowania w myśl której, tkankę urbanistyczną
projektuje się bez konsekwentnego dialogu ze społeczeństwem, nazbyt często okazuje się zawodna i problematyczna. Obywatele pozbawieni skutecznego sposobu dyskusji, nie poczuwają się z kolei do odpowiedzialności za wspólne dobro, od którego w znacznym stopniu zależy ich jakość życia.
Jak przekonuje Joanna Erbel nie jest to na szczęście jedyna forma relacji łączących mieszkańców z administracją. Przytaczane przez nią pozytywne przykłady, świadczą o tworzeniu nowych standardów, pozwalających na większą partycypację społeczną w tej dziedzinie. Partycypacja dotycząca wszelkiego wymiaru życia społecznego w tej perspektywie odnosi się przede wszystkim do tkanki miejskiej. Oznacza wszelkie sposoby, poprzez które mieszkańcy i mieszkanki komunikują własne stanowisko w interesującej ich kwestii. Jej legitymizowaną formą są wybory lokalne, bardziej kontrowersyjną pikiety, kontrkulturową sztuka – uliczne graffiti. Nowe, pozytywne sposoby takowej komunikacji to fora i portale internetowe zakładane przez miasta w celu komentowania, wymiany opinii i poglądów na temat podejmowanych przez urzędników działań. Jeżeli tylko są na bieżąco monitorowane, mogą w znaczący sposób wpłynąć na lepszy przepływ informacji pomiędzy organem decyzyjnym a odbiorcami projektu.

IMG_0112

archiwum Urzędu Dzielnicy Warszawa Śródmieście

Skuteczność dialogu wypływa nie tylko z zastosowanych metod, lecz również z jakości samej rozmowy. Przekonanie o potrzebie ciągłej edukacji i doskonalenia kompetencji sprzyja propagowaniu niestandardowych sposobów konsultacji społecznych, jakich podejmują się pracownicy administracji. Pionierem w tym zakresie zdaje się być Warszawa, ciekawym zaś przykładem kwestia parku Skaryszewskiego, znakomicie obrazująca ewolucję metod zdobywania wiedzy. Tradycyjne urzędnicze biurko zamieniono na kolorową budkę, wnętrze instytucji przyjmującej petentów na przestrzeń parku, o którym postanowiono rozmawiać z jego użytkownikami na miejscu. Dosłowne wyjście do mieszkańców pozwoliło dotrzeć do tych grup społecznych, które nie uczestniczyły w konsultacjach w tradycyjnie przeznaczonym do tego celu miejscu i czasie. Uświadomiło, iż chęć rozmowy nie może wypływać tylko z własnej potrzeby obywateli, lecz musi być wyrażana również przez drugą stronę.

IMG_9583_fot.J.Erbel

fot. Joanna Erbel

Mocny akcent anty-wykluczający posiadał przybliżony uczestnikom spotkania pomysł dyskusji nad projektem ulicy Wileńskiej w Warszawie. Poddana pod wspólną debatę idea jej zagospodarowania kształtowana była na bieżąco przy współudziale wszystkich zainteresowanych mieszkańców. Dzięki przystępnej formie prezentacji ukazanej za pomocą prostego modelu, swoją wizję mógł przedstawić każdy nie zależnie od wieku i wykształcenia.
Skomponowane przy współdziałaniu projekty zostały utrwalone na fotografii i przedstawione odpowiednim służbom. Jak się okazało taka sytuacja, może być nie tylko remedium na nie odpowiadające potrzebom założenia. Sprzyja również solidaryzowaniu się społeczności skupionej na wspólnym celu. W tym przypadku ideą spajająca różne grupy społeczne okazał się projekt placu zabaw, w pracę nad którym włączyły się osoby powszechnie odrzucone. Był to modelowy, choć idealistyczny przykład konsultacji społecznych.

IMG_9554_fot.J.Erbel

fot. Joanna Erbel

Osobnym problemem dyskutowanym podczas spotkania były realizacje artystyczne w przestrzeni publicznej. Kwestia o tyle skomplikowana, że oprócz napięcia charakterystycznego dla form użytkowych, w grę wchodzą tu również aspekty artystyczne i bardzo subiektywne wartościowanie. Niemniej to właśnie takie projekty pozwalają spojrzeć w niecodzienny sposób i zmienić myślenie o otaczającej nas przestrzeni. Jak argumentowała Joanna Erbel takim dziełem dla Warszawy okazał się słynny „Dotleniacz” Joanny Rajkowskiej.
Proste zamierzenie artystyczne, jakim miało być stworzenie tymczasowego zbiornika wodnego na jednym z pomniejszych stołecznych placów, okazało się brzemienne w skutkach. Miejsce tranzytowe, którym dotychczas był plac, służące jedynie do przepływu ludzi zaczęło pełnić funkcję integracyjną. Stopniowo uświadomiło społeczeństwu istnienie grup dotychczas się nie liczących. Nie tylko poprzez ich częstszą obecność, lecz również zmobilizowanie do działania, w skutek nieszczęśliwego projektu mającego zastąpić czasową propozycję. Po raz pierwszy pojawił się argument społecznego wykluczenia, gdyż nie uwzględniono realnych potrzeb użytkowników. W konsekwencji był to przykład jednej z pierwszych dyskusji o przestrzeni, którą nazwać można merytoryczną rozmową.

006mini

fot.Jacek Drozdowski

Nieco odmienny udział mieszkańców w tworzeniu dzieła założył w swojej realizacji Paweł Althamer projektujący park rzeźby na Bródnie. Wykonywana wspólnie z sąsiadami otwarta galeria sztuki współczesnej od początku nastawiona była na integrację i zatarcie klasycznego podziału na twórcę i odbiorcę. Działania Althamera stały się tylko impulsem do własnego wysiłku twórczego zaproszonych uczestników. W ten sposób z osób biernie czekających na decyzję władz, sami stali się kreatorami wspólnej przestrzeni, kształtującymi najbliższe otoczenie w odpowiadający im sposób.
Nie wszystko przebiega jednak w sposób tak harmonijny jak przytoczone powyżej relacje. Często sztuka, zwłaszcza „współczesna” zdobywać musi powoli zaufanie społeczeństwa, które z własnej woli preferować może mniej wysublimowane, choć bardziej znajome formy, (czego przykład widać na naszym krakowskim podwórku.) Wydaję się, że dobrym w tym wypadku rozwiązaniem są realizacje czasowe, ryzykujące odrzucenie, ale mogące również liczyć na zaakceptowanie.
Reasumując, spotkanie nie przyniosło jednoznacznej odpowiedzi, w jaki sposób urządzić idealną przestrzeń. Nie znaleziono wspólnego mianownika, sposobu na rozwiązanie wszystkich ważkich kwestii. Nie to jednak przesądza moim zdaniem o jego wartości. Nie możemy się łudzić, że w przestrzeni publicznej, która jest własnością wszystkich osób z niej korzystających, nie będą krzyżować się sprzeczne interesy czy głosy wzajemnie się wykluczające. Zawsze jednak powinna być możliwa merytoryczna rozmowa, dialog społeczny, którego wartość próbowała nam przybliżyć Joanna Erbel.

(Szymon Maliborski)

z archiwum Joanny Rajkowskiej

Dotleniacz_93910028 copy

Reklamy

II Zjazd WSPÓLNEJ PRZESTRZENI w Lublinie

Projekt Miejski jest na II zjeździe inicjatywy Wspólna Przestrzeń. Organizatorami są Ośrodek „Brama Grodzka- Teatr NN”, Forum Rozwoju Lublina, Wydział Kultury UM Lublin.

Relacja już wkrótce !

fot. Jacek Lisowski

fot. Jacek Lisowski

„Wspólna Przestrzeń” to rozwijająca się inicjatywa organizacji i środowisk działających na rzecz jakości przestrzeni. Zajmujemy się bardzo różnymi aspektami kultury przestrzeni: architekturą krajobrazu, transportem zrównoważonym, krajobrazem kulturowym, rewitalizacją itp. Działamy w różnych środowiskach: lokalnie wśród mieszkańców, sektorze NGO, wwśród naukowców, niektórzy współpracują z posłami lub rozmawiają z ministrami. Łączy nas jedno – chcemy mieć wpływ na tworzenie ładu przestrzennego naszego otoczenia: pięknego krajobrazu i harmonijnej, funkcjonalnej zabudowy miast, sprawnej komunikacji itp.

Naszym celem nie jest powołanie nowej, ogólnopolskiej organizacji, lecz konsolidacja istniejących środowisk i podmiotów poprzez:
– deklarację wspólnych wartości i postulatów
– reprezentację w Internecie w formie portalu
– dalsze wspólne działania

„Wspólna Przestrzeń” jest tworzona po to, by razem działać lepiej. Jej główne cele to:
– promocja naszych postulatów i wyznawanych przez nas wartości
– gromadzenie wiedzy i edukacja
– udzielanie wzajemnego wsparcia i współdziałanie (motywacja!)
– inspiracja i wymiana dobrych praktyk
– stworzenie silnego środowiska opiniotwórczego

http://um.lublin.eu/um/index.php?t=200&id=117134

Czy kogutek Cepelii zniesie złote jajko dizajnu? – Konkurs na pamiątkę z Polski

Cepelia uznała, że 60te urodziny to dobra okazja, żeby odświeżyć wizerunek. Co jest wiadomością tym lepszą, że odkurzając ludowe makatki, chce konkursem na pamiątkę z Polski podkolorować także nasz mizerny, suwenirowo-narodowy look. plakat_pamiatka_500x700
Sam pomysł nie jest nowy, analogiczny konkurs rozegrał się w czerwcu, jako finał poznańskiego projektu Nowy Folk Design, inspirowany z kolei corocznymi pamiątkotwórczymi akcjami Bęc Zmiany. Cepelia proponuje formalne wycinanki na wyjściowym materiale folkloru w dwóch kategoriach – tradycji i inspiracji.
Zwłaszcza ta druga budzi moje nadzieje na smakowite rezultaty, bo sztuka ludowa znacząco działa na wyobraźnię młodego polskiego dizajnu – od wielkoformatowego polskiego pawilonu na przyszłoroczne Expo w Szanghaju, po misterne filcowe drobiazgi Sanki. Oby ta dobra tendencja przełożyła się też na przedmioty o małym rozmiarze i wielkiej wadze pamiątkowo-sentymentalno-wizerunkowej. Z niecierpliwością czekam na wyniki, zwłaszcza spóźnialskich, którzy nie zdążyli ze swoim objawieniem w Poznaniu. Czas do 31 października!

Magdalena Lenczowska

Medialne i interaktywne fasady

Są to co prawda czasowe realizacje, ale zmieniają zupełnie postrzeganie fasad budynków.

(Tomasz Lelek)

Grające schody i najgłębszy śmietnik świata – akcja Volkswagena „The fun theory”

Volkwagen idealistycznie zachęca, by skłaniać ludzi do pożytecznych zachowań przez uczynienie tychże zabawniejszymi. W ten sposób firma promuje nie tylko siebie, ale i różnego rodzaju akcje w przestrzeni publicznej. Autorem działania może być każdy, niekoniecznie osoba należąca do świata sztuki. Do 15 listopada można nadsyłać filmy dokumentujące wydarzenia, by wygrać 2500 euro. Duży plus dla Volkswagena nie tylko za pomysł, ale i za zachętę do większej aktywności społecznej.
Link do strony projektu: http://www.rolighetsteorin.se/en/.
Poniżej dwie akcje zainicjowane przez firmę:

(Aneta Rostkowska)

Po spotkaniu z Joanną Erbel w Małopolskim Instytucie Kultury

Pierwsze spotkanie z cyklu „Projekt Miejski” za nami. Relacja z czwartkowej prezentacji i dyskusji już wkrótce.    Tymczasem publikujemy fragmenty listu, który otrzymaliśmy od jednego z uczestników spotkania – Wojciecha Wilka sekretarza Koła Małopolska Alternatywa  Zieloni 2004.  Zachęcamy inne organizacje i stowarzyszenia do dzielenia się swoimi „troskami” związanymi z naszym miastem projektmiejski@gmail.com.

Witam,

Z zainteresowaniem słuchałem dyskusji w Małopolskim Instytucie Kultury o przestrzeni miasta i zabrakło czasu na omówienie podstawowych problemów, z jakimi boryka się każde miasto poza Warszawą, oprócz zasygnalizowanej
kwestii bardzo ograniczonych kompetencji rad dzielnic. Oto moje propozycje na kolejne spotkania:

1.Jakość pracy rad dzielnic i rady miasta.
Co mieszkańcy mogą zrobić, by radni wywiązywali się z obowiązku wyznaczania swoich dyżurów i bywania na nich, jeżeli krytyka w mediach nie sprzyja wywiązywaniu się z obowiązków przez nich? Podobno nie tylko
w Krakowie absencja ma skalę pandemii.  Lokalni radni też nie uczestniczą w życiu swoich dzielnic.

2.W mieście więcej widzę złych akcentów niż dobrych. Dlatego chętnie posłucham przedstawienia dobrych praktyk w zakresie zwiększania dostępności przestrzeni publicznej dla wszystkich grup wiekowych,adekwatnie do ich potrzeb , że szczególnym uwzględnieniem faktu, iż społeczeństwo starzeje się coraz bardziej, a administracja publiczna zdaje się tego faktu nie zauważać.

3.W Krakowie jedną z niewiele, jakie pochwalam- np. budowa sezonowych boisk wielofunkcyjnych w parku Jordana (dopiero w zeszłym roku), ze środków UE.Choć niestety w dzielnicach prawie nie ma ogólnodostępnych sal gimnastycznych poza szkołami i kilkoma klubami sportowymi).
Jednakże negatywne praktyki przeważają. Urzędnicy gminy Kraków nie interesują się tak elementarnymi sprawami, jak lokalizacja sklepów spożywczych i punktów usługowych, które bankrutują z powodu podnoszenia czynszy przez kamieniczników w centrum miasta.

4.Tworzenie ‚ulic bankowych’ i elitaryzacja centrów miast pod potrzeby turystów oraz tzw. ‚klasy średniej’ kosztem jakości życia stałych mieszkańców: właściciele kamienic podnoszą czynsze do maksymalnego ustalonego przez radnych poziomu(podnoszonego co pół roku, w oparciu o wartość odtworzeniową nowych budynków stawianych przez deweloperów dla bogatych), by jeszcze więcej zarabiać na dzierżawie starych, często zabytkowych obiektów udostępnianych hotelarzom i restauratorom, podczas gdy emeryci i najmniej zarabiający muszą się wyprowadzać do krewnych na peryferiach, gdyż ich nie stać na utrzymanie w mieszkaniach, które zajmowali od pokoleń, a gmina buduje bardzo niewiele nowych lokali zastępczych.

5.Transport miejski.
Całkowity brak formalnej odpowiedzialności (nie ma przepisów) urzędników wydających decyzję o budowie ‚podmiejskich sypialni’ pozbawionych miejsc pracy, szkół, ośrodków zdrowia, etc., skąd codziennie tysiące aut
podróżujących do centrum miasta generują większą część decybeli i rakotwórczych spalin w ogólnym bilansie podróży w mieście. Jedyną odpowiedzią na korki, hałas i rekordowe stężenie zanieczyszczeń w powietrzu po stronie miasta jest poszerzanie dróg i montaż ekranów akustycznych.

6. Brak strzeżonych parkingów rowerowych.

7. Zieleń miejska: co roku w Krakowie wycina się 12 tys. drzew, a sadzi jedynie 9 tys.(z czego część obumiera w ciągu 1-2lat w wyniku braku pielęgnacji i zatruciu środowiska).”Pielęgnacja” drzew polega tylko na ich przycinaniu i wycince oraz sadzeniu nowych(zwykle wymianie), natomiast nie podejmuje się działań ochronnych.

8.Nieudolna miejska gospodarka odpadami.
Pojemniki do segregacji powinny być stawiane u źródła, to znaczy nie przed posesjami, lecz przy sklepach spożywczych i dużych centrach handlowych AGD(do zbiórki zużytych urządzeń domowych). W Krakowie samorządowcy dziwią się, czemu system działa tak nieefektywnie, piszą w propagandowej gazetce(za ok. 30tys.zł rocznie), drukowanej w 20 tys. egz. o potrzebie edukacji, podczas gdy setki, jeśli nie tysiące mieszkańców zwyczajnie nie ma gdzie pozbyć się surowców wtórnych, szczególnie w dużych skupiskach bloków. Gmina nie robi nic, by ograniczyć produkcję odpadów i tylko co jakiś pojawiają sie informacje w mediach, że spalarnia odpadów jest niezbędna, ponieważ za kilka lat wysypisko będzie pełne. Marnowane są ogromne ilości opakowań szklanych, np. słoików i butelek po sokach. Jedynie butelki po wódce i piwie poj.0.3 i 0.5l są zwrotne(pozwolę sobie na ironię- jak częściowa refundacja zakupu alkoholu się ma do ustawy o wychowaniu w trzeźwości?). Potrzebny jest krajowy program wspierania producentów żywności, by ci chętnie wykorzystywali powtórnie swoje opakowania, bez konieczności niszczenia ich w hutach szkła. Mycie jest tańsze niż topienie.

9. Smog.
W okresie grzewczym dodatkowym problemem jest smog nad miastem, a Kraków położony jest w kotlinie i coraz gęściej zabudowywany, co utrudnia jego przewietrzanie i fakt palenia w piecach węglowych nie tylko węglem podnosi statystyki chorób przewlekłych dróg oddechowych. Najemcy i właściciele kamienic w niewielkim stopniu korzystają z dotacji Funduszu Ochrony Środowiska i dotacji gminnych na modernizacje węzłów CO, ponieważ eksploatacja budynku ogrzewanego gazem lub prądem jest droższa, zwłaszcza w starej, XIX-wiecznej zabudowie o wysokich sufitach i zazwyczaj starych, nieszczelnych oknach, dlatego corocznie przekraczanie są normy PM10.

Wojtek Wilk
socjolog, etnolog, sekretarz koła Małopolska Alternatywa

logoZieloni2004

Z cyklu sztuka współczesna w przestrzeni miejskiej Krakowa- odcinek pierwszy, oby nie ostatni.

hala turbin Otwarta dla publiczności kilka dni temu realizacja Mirosława Bałki w Tate Modern w Londynie zbiera fantastyczne recenzje; „ praca Mirosława Bałki staje w rzędzie najbardziej udanych projektów w Hali Turbin” pisze krytyk Guardiana Adrian Searle, „to po prostu najlepsza dotąd instalacja” uważa Rachel Campbell- Johnson z „The Times”. Nazwisko polskiego artysty przeszło do historii sztuki powszechnej. Jest dziesiątym z kolei twórcą, któremu powierzono do zaaranżowania przestrzeń Tate Modern i który świetnie poradził sobie z wyzwaniem.
Tymczasem w Krakowie trwa dyskusja na temat rzeźby Auschwitzwieliczka, tutejszej realizacji Mirosława Bałki, tymczasowo umieszczonej na placu Niepodległości.
Wśród członków stowarzyszeń dzielnicy Podgórze, gdzie stanęła praca, zapanował strach, że deklarowana przez organizatorów Festiwalu Art Boom tymczasowość lokalizacji jest fikcją i (porównując do pomnika Lenina na Placu Centralnym) przepowiadają, że rzeźba Bałki będzie, wbrew woli mieszkańców, stać w obecnym miejscu przez długie lata.
Zdaniem Krakowskiego Biura Festiwalowego praca Bałki to wielka szansa by wypromować i ożywić turystycznie dzielnicę, która ciągle pozostaje na marginesie najważniejszych atrakcji Krakowa. Czytając artykuły z ogólnopolskiego wydania Gazety Wyborczej czy The Guardian trudno nie przyznać organizatorom racji.

Jednak słuszność mogą mieć także ci, którzy zauważają, że Podgórzanie zostali „na siłę” uszczęśliwieni sztuką, jaką niekoniecznie  rozumieją i doceniaja . Sztuką, która dla nich może stanowić jedynie estetycznie drażniący, surowy w formie, betonowy tunel ingerujący w przestrzeń bez ich zgody.
Internauci, zaostrzając dyskusję, we właściwy sobie bezpośredni sposób, grzmią, że Sztuki w tej „konstrukcji budowlanej” nie dostrzegają, zwracając uwagę na jej potencjał jako szaletu publicznego…

W tonie znacznie poważniejszym, władze dzielnicy wyrażają zaskoczenie zgodą Miasta na realizację rzeźby Bałki na tym placu, dodając, że ustawiony tam tunel komplikuje realizację projektu aranżacji tego miejsca, utrudniając w znaczny sposób organizację pogórskich imprez cyklicznych.
W odpowiedzi dyrektorka KBF – Magdalena Sroka informuje, że plany lokalizacji były przedstawiane radzie dzielnicy wiosną. Przed wystawieniem rzeźby kontaktowano się również  z lokalnymi instytucjami, a nawet zorganizowano akcję ulotkową, mającą na celu poinformowanie mieszkańców o wydarzeniu.
Organizatorzy Art Boom’u podkreślają liczne trudności, z jakimi musieli się zmagać w czasie poszukiwań lokalizacji dla rzeźby Auschwitzwieliczka, która zgodna byłaby z wizją artysty, uzyskała pozwolenie Miasta, a także stanowiła kompromis wobec władz dzielnicy.

Wśród interesujących opinii godny dyskusji wydaje się komentarz, że jakkolwiek realizacja projektu Bałki właśnie w Krakowie jest spektakularnym sukcesem artystycznym i prestiżem dla miasta, to jednak poniesiono kolejną klęskę społeczną.Pojawiają się zdecydowane głosy, iż świat sztuki nie powinien decydować o kształcie publicznej przestrzeni.

Górnolotnie podsumowując, należy głęboko się zastanowić jak w przyszłości oswajać mieszkańców polskich miast ze sztuką współczesną,przekonać o klasie artystów takich jak Bałka. Kwestią otwartą pozostaje problem, w jaki sposób doprowadzić do sytuacji, w której za 20 lat, jak życzyłaby sobie dyrektor artystyczna Art Boom’u Małgorzata Gołębiewska, takie dyskusje miały marginalne znaczenie, a artyści, kuratorzy wraz z mieszkańcami i radami dzielnic wspólnie decydowali o obecności sztuki współczesnej na placach i ulicach polskich miast.

(Marta Skowrońska)

MIEJSKIE TECHNOLOGIE PARTYCYPACJI czyli o metodach dialogu władz miasta z mieszkańcami i przykładach włączania ich w proces tworzenia przestrzeni.

Joanna Erbel fot.Piotr Wciślik

Joanna Erbel fot.Piotr Wciślik

Zapraszamy na spotkanie z Joanną Erbel, organizowane w ramach działań Projektu Miejskiego.

Czy nie zostaliśmy zepchnięci do roli biernych obserwatorów wypełniających tylko scenografię miasta (z jego kolejnymi wizytówkami, salonami i reprezentacyjnymi placami), którym odebrano prawo do współtworzenia otaczającej przestrzeni? Wyobraźmy sobie miasto starające się zainteresować nas, mieszkańców, powstającymi planami zagospodarowania i programami rewitalizacji. Miasto, w którym lokalne społeczności aktywnie uczestniczą w procesie decyzyjnym i urzeczywistniają swoje pomysły.

Przykłady miast, w których dialog społeczny buduje społeczeństwo obywatelskie przybliży nam Joanna Erbel – socjolożka, fotografka, feministka, ekolożka i działaczka miejska. Jedna z założycielek Stowarzyszenia DuoPolis działającego na rzecz zbliżenia Warszawy i Berlina oraz aktywizującego obywateli do kreowania przestrzeni miejskiej. Członkini zespołu Krytyki Politycznej. Autorka cyklów fotografii o życiu miasta i jego mieszkańcach. Prowadzi forum Kongresu Kultury Polskiej na temat: „Projekty kulturalne i artystyczne w przestrzeni publicznej”. W Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego pisze doktorat o przemianach przestrzeni postsocjalistycznych.
Spotkanie poprowadzi Tomasz Lelek.

Artykuł, który stał się inspiracją do zorganizowania spotkania:

Projekt Miejski w Przekroju

przekrój

LIST OTWARTY w sprawie debaty wokół pomnika Kuklińskiego

List Otwarty
do Prezydenta Miasta Krakowa,
Radnych Miasta Krakowa
oraz krakowskiej opinii publicznej

Szanowni Państwo,

W ostatnich dniach debatę publiczną w Krakowie rozpalił pomysł budowy przy Placu Centralnym w Nowej Hucie wielkiego pomnika poświęconego postaci Ryszarda Kuklińskiego. Idea ta wywołała lawinę kontrowersji i dyskusji, toczonych na oficjalnych spotkaniach, w lokalnych mediach i internetowych forach, stała się tematem plotek i domysłów, zmusiła do refleksji szereg krakowskich stowarzyszeń i organizacji.

9 września Radni Miasta Krakowa zajmą się projektem. Z tego powodu prosimy o uwzględnienie wspólnie wypracowanego i niniejszym przedstawianego głosu.

Uważamy, że nadszedł już czas, aby wszelkie decyzje umieszczania obiektów upamiętniających bądź to szczególnie zasłużone postaci, bądź ważne wydarzenia, były przedmiotem możliwie najszerszych konsultacji społecznych i publicznej debaty. Wszystkie tego typu realizacje, które miałyby pojawiać się w przestrzeni miasta Krakowa, ze względu na szczególny charakter miasta wymagają specjalnego traktowania. Nauczeni doświadczeniem kolejnych nieudanych artystycznie realizacji, jakie miały w naszym mieście miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat, powinniśmy do kolejnych podobnych kwestii podchodzić wyjątkowo odpowiedzialnie.

Tymczasem historia pomysłu pomnika Ryszarda Kuklińskiego pokazuje wyraźnie, że tamte złe doświadczenia wciąż nie wszystkich nauczyły zasad współpracy i współdziałania niezbędnych do właściwego funkcjonowania europejskiej, miejskiej społeczności.

Uważamy, że nie można pozwolić na to, aby w centralnym miejscu dzielnicy powstał obiekt, którego chcą tam nieliczni, głos swój wzmacniając i narzucając politycznymi, zakulisowymi, niedemokratycznymi działaniami. Plac Centralny to miejsce wyjątkowe nie tylko dla mieszkańców Nowej Huty i Krakowa, część społecznego fenomenu i historycznego projektu, jakim była budowa dzielnicy. Wraz z dzielnicą i jej mieszkańcami stanowi nierozerwalną całość i jako taki powinien reprezentować i upamiętniać to, co dla tego miejsca szczególnie istotne, w tym miejscu wypracowane, co stanowi składnik tożsamości mieszkańców i może być znakiem zarówno charakterystycznym lokalnie, jak i rozpoznawalnym powszechnie, a tym samym akceptowanym dla wszystkich, którzy w tym miejscu się znajdą. Uważamy, że jeżeli przy Placu Centralnym musi stanąć pomnik, to jedynym możliwym do zaakceptowania w tym miejscu obiektem, nierozerwalnie związanym z Nową Hutą, może być tylko pomnik Solidarności. W przyszłym roku obchodzić będziemy 30. rocznicę powstania związku, który zmienił Polskę i naszą część Europy. Nowa Huta w historii tego ruchu ma swój niepodważalny, istotny wkład. Na Placu Centralnym stoi już pomnik upamiętniający Solidarność, ale jego forma pozostawia wiele do życzenia.

Debata wokół nowego projektu i sposobu upamiętnienia wielkiej rocznicy może stać się testem współdziałania władz miasta i dzielnicy, stowarzyszeń obywatelskich i mieszkańców Krakowa, może również stać się lekcją godzenia interesów i troski o wspólną przestrzeń; lekcją współdziałania i demokracji, z której będą mogły skorzystać inne polskie samorządy.

Konkurs na ten projekt powinien mieć międzynarodowy i prestiżowy charakter, a jego rezultaty podane do publicznej wiadomości i szeroko przedyskutowane.

To może być najlepsza okazja, aby wreszcie wyrwać krakowską debatę na ten temat z obecnych, ponurych uwikłań.

Członkowie grupy Projekt Miejski