Archive for the ‘konsultacje społeczne’ Tag

Miejskie technologie partycypacji Spotkanie z Joanną Erbel – czyli o tym, że warto rozmawiać

002mini
fot. Jacek Drozdowski

Czy nie zostaliśmy zepchnięci do roli biernych obserwatorów, nie mających wpływu na rozwój miejskiej scenografii? W jaki sposób działać aktywnie na rzecz kształtowania przestrzeni publicznej, tak by odpowiadała naszym realnym potrzebom? Jak przy okazji nadać jej wymiar estetyczny? Takie i inne pytania stały się tematem przewodnim spotkania pt. Miejskie Technologie Partycypacji, jakie odbyło się 15 października 2009 w Małopolskim Instytucie Kultury. Gościem zorganizowanego w ramach działań Projektu Miejskiego wydarzenia była Joanna Erbel, socjolożka i aktywna działaczka miejska, na co dzień zajmująca się problemami przestrzeni publicznej, moderatorem dyskusji był Tomasz Lelek członek PM.

003mini

fot. Jacek Drozdowski

Przestrzeń miejska wielu aglomeracji w naszym kraju jest przestrzenią de facto niczyją. Stara metoda postępowania w myśl której, tkankę urbanistyczną
projektuje się bez konsekwentnego dialogu ze społeczeństwem, nazbyt często okazuje się zawodna i problematyczna. Obywatele pozbawieni skutecznego sposobu dyskusji, nie poczuwają się z kolei do odpowiedzialności za wspólne dobro, od którego w znacznym stopniu zależy ich jakość życia.
Jak przekonuje Joanna Erbel nie jest to na szczęście jedyna forma relacji łączących mieszkańców z administracją. Przytaczane przez nią pozytywne przykłady, świadczą o tworzeniu nowych standardów, pozwalających na większą partycypację społeczną w tej dziedzinie. Partycypacja dotycząca wszelkiego wymiaru życia społecznego w tej perspektywie odnosi się przede wszystkim do tkanki miejskiej. Oznacza wszelkie sposoby, poprzez które mieszkańcy i mieszkanki komunikują własne stanowisko w interesującej ich kwestii. Jej legitymizowaną formą są wybory lokalne, bardziej kontrowersyjną pikiety, kontrkulturową sztuka – uliczne graffiti. Nowe, pozytywne sposoby takowej komunikacji to fora i portale internetowe zakładane przez miasta w celu komentowania, wymiany opinii i poglądów na temat podejmowanych przez urzędników działań. Jeżeli tylko są na bieżąco monitorowane, mogą w znaczący sposób wpłynąć na lepszy przepływ informacji pomiędzy organem decyzyjnym a odbiorcami projektu.

IMG_0112

archiwum Urzędu Dzielnicy Warszawa Śródmieście

Skuteczność dialogu wypływa nie tylko z zastosowanych metod, lecz również z jakości samej rozmowy. Przekonanie o potrzebie ciągłej edukacji i doskonalenia kompetencji sprzyja propagowaniu niestandardowych sposobów konsultacji społecznych, jakich podejmują się pracownicy administracji. Pionierem w tym zakresie zdaje się być Warszawa, ciekawym zaś przykładem kwestia parku Skaryszewskiego, znakomicie obrazująca ewolucję metod zdobywania wiedzy. Tradycyjne urzędnicze biurko zamieniono na kolorową budkę, wnętrze instytucji przyjmującej petentów na przestrzeń parku, o którym postanowiono rozmawiać z jego użytkownikami na miejscu. Dosłowne wyjście do mieszkańców pozwoliło dotrzeć do tych grup społecznych, które nie uczestniczyły w konsultacjach w tradycyjnie przeznaczonym do tego celu miejscu i czasie. Uświadomiło, iż chęć rozmowy nie może wypływać tylko z własnej potrzeby obywateli, lecz musi być wyrażana również przez drugą stronę.

IMG_9583_fot.J.Erbel

fot. Joanna Erbel

Mocny akcent anty-wykluczający posiadał przybliżony uczestnikom spotkania pomysł dyskusji nad projektem ulicy Wileńskiej w Warszawie. Poddana pod wspólną debatę idea jej zagospodarowania kształtowana była na bieżąco przy współudziale wszystkich zainteresowanych mieszkańców. Dzięki przystępnej formie prezentacji ukazanej za pomocą prostego modelu, swoją wizję mógł przedstawić każdy nie zależnie od wieku i wykształcenia.
Skomponowane przy współdziałaniu projekty zostały utrwalone na fotografii i przedstawione odpowiednim służbom. Jak się okazało taka sytuacja, może być nie tylko remedium na nie odpowiadające potrzebom założenia. Sprzyja również solidaryzowaniu się społeczności skupionej na wspólnym celu. W tym przypadku ideą spajająca różne grupy społeczne okazał się projekt placu zabaw, w pracę nad którym włączyły się osoby powszechnie odrzucone. Był to modelowy, choć idealistyczny przykład konsultacji społecznych.

IMG_9554_fot.J.Erbel

fot. Joanna Erbel

Osobnym problemem dyskutowanym podczas spotkania były realizacje artystyczne w przestrzeni publicznej. Kwestia o tyle skomplikowana, że oprócz napięcia charakterystycznego dla form użytkowych, w grę wchodzą tu również aspekty artystyczne i bardzo subiektywne wartościowanie. Niemniej to właśnie takie projekty pozwalają spojrzeć w niecodzienny sposób i zmienić myślenie o otaczającej nas przestrzeni. Jak argumentowała Joanna Erbel takim dziełem dla Warszawy okazał się słynny „Dotleniacz” Joanny Rajkowskiej.
Proste zamierzenie artystyczne, jakim miało być stworzenie tymczasowego zbiornika wodnego na jednym z pomniejszych stołecznych placów, okazało się brzemienne w skutkach. Miejsce tranzytowe, którym dotychczas był plac, służące jedynie do przepływu ludzi zaczęło pełnić funkcję integracyjną. Stopniowo uświadomiło społeczeństwu istnienie grup dotychczas się nie liczących. Nie tylko poprzez ich częstszą obecność, lecz również zmobilizowanie do działania, w skutek nieszczęśliwego projektu mającego zastąpić czasową propozycję. Po raz pierwszy pojawił się argument społecznego wykluczenia, gdyż nie uwzględniono realnych potrzeb użytkowników. W konsekwencji był to przykład jednej z pierwszych dyskusji o przestrzeni, którą nazwać można merytoryczną rozmową.

006mini

fot.Jacek Drozdowski

Nieco odmienny udział mieszkańców w tworzeniu dzieła założył w swojej realizacji Paweł Althamer projektujący park rzeźby na Bródnie. Wykonywana wspólnie z sąsiadami otwarta galeria sztuki współczesnej od początku nastawiona była na integrację i zatarcie klasycznego podziału na twórcę i odbiorcę. Działania Althamera stały się tylko impulsem do własnego wysiłku twórczego zaproszonych uczestników. W ten sposób z osób biernie czekających na decyzję władz, sami stali się kreatorami wspólnej przestrzeni, kształtującymi najbliższe otoczenie w odpowiadający im sposób.
Nie wszystko przebiega jednak w sposób tak harmonijny jak przytoczone powyżej relacje. Często sztuka, zwłaszcza „współczesna” zdobywać musi powoli zaufanie społeczeństwa, które z własnej woli preferować może mniej wysublimowane, choć bardziej znajome formy, (czego przykład widać na naszym krakowskim podwórku.) Wydaję się, że dobrym w tym wypadku rozwiązaniem są realizacje czasowe, ryzykujące odrzucenie, ale mogące również liczyć na zaakceptowanie.
Reasumując, spotkanie nie przyniosło jednoznacznej odpowiedzi, w jaki sposób urządzić idealną przestrzeń. Nie znaleziono wspólnego mianownika, sposobu na rozwiązanie wszystkich ważkich kwestii. Nie to jednak przesądza moim zdaniem o jego wartości. Nie możemy się łudzić, że w przestrzeni publicznej, która jest własnością wszystkich osób z niej korzystających, nie będą krzyżować się sprzeczne interesy czy głosy wzajemnie się wykluczające. Zawsze jednak powinna być możliwa merytoryczna rozmowa, dialog społeczny, którego wartość próbowała nam przybliżyć Joanna Erbel.

(Szymon Maliborski)

z archiwum Joanny Rajkowskiej

Dotleniacz_93910028 copy

Reklamy

Po spotkaniu z Joanną Erbel w Małopolskim Instytucie Kultury

Pierwsze spotkanie z cyklu „Projekt Miejski” za nami. Relacja z czwartkowej prezentacji i dyskusji już wkrótce.    Tymczasem publikujemy fragmenty listu, który otrzymaliśmy od jednego z uczestników spotkania – Wojciecha Wilka sekretarza Koła Małopolska Alternatywa  Zieloni 2004.  Zachęcamy inne organizacje i stowarzyszenia do dzielenia się swoimi „troskami” związanymi z naszym miastem projektmiejski@gmail.com.

Witam,

Z zainteresowaniem słuchałem dyskusji w Małopolskim Instytucie Kultury o przestrzeni miasta i zabrakło czasu na omówienie podstawowych problemów, z jakimi boryka się każde miasto poza Warszawą, oprócz zasygnalizowanej
kwestii bardzo ograniczonych kompetencji rad dzielnic. Oto moje propozycje na kolejne spotkania:

1.Jakość pracy rad dzielnic i rady miasta.
Co mieszkańcy mogą zrobić, by radni wywiązywali się z obowiązku wyznaczania swoich dyżurów i bywania na nich, jeżeli krytyka w mediach nie sprzyja wywiązywaniu się z obowiązków przez nich? Podobno nie tylko
w Krakowie absencja ma skalę pandemii.  Lokalni radni też nie uczestniczą w życiu swoich dzielnic.

2.W mieście więcej widzę złych akcentów niż dobrych. Dlatego chętnie posłucham przedstawienia dobrych praktyk w zakresie zwiększania dostępności przestrzeni publicznej dla wszystkich grup wiekowych,adekwatnie do ich potrzeb , że szczególnym uwzględnieniem faktu, iż społeczeństwo starzeje się coraz bardziej, a administracja publiczna zdaje się tego faktu nie zauważać.

3.W Krakowie jedną z niewiele, jakie pochwalam- np. budowa sezonowych boisk wielofunkcyjnych w parku Jordana (dopiero w zeszłym roku), ze środków UE.Choć niestety w dzielnicach prawie nie ma ogólnodostępnych sal gimnastycznych poza szkołami i kilkoma klubami sportowymi).
Jednakże negatywne praktyki przeważają. Urzędnicy gminy Kraków nie interesują się tak elementarnymi sprawami, jak lokalizacja sklepów spożywczych i punktów usługowych, które bankrutują z powodu podnoszenia czynszy przez kamieniczników w centrum miasta.

4.Tworzenie ‚ulic bankowych’ i elitaryzacja centrów miast pod potrzeby turystów oraz tzw. ‚klasy średniej’ kosztem jakości życia stałych mieszkańców: właściciele kamienic podnoszą czynsze do maksymalnego ustalonego przez radnych poziomu(podnoszonego co pół roku, w oparciu o wartość odtworzeniową nowych budynków stawianych przez deweloperów dla bogatych), by jeszcze więcej zarabiać na dzierżawie starych, często zabytkowych obiektów udostępnianych hotelarzom i restauratorom, podczas gdy emeryci i najmniej zarabiający muszą się wyprowadzać do krewnych na peryferiach, gdyż ich nie stać na utrzymanie w mieszkaniach, które zajmowali od pokoleń, a gmina buduje bardzo niewiele nowych lokali zastępczych.

5.Transport miejski.
Całkowity brak formalnej odpowiedzialności (nie ma przepisów) urzędników wydających decyzję o budowie ‚podmiejskich sypialni’ pozbawionych miejsc pracy, szkół, ośrodków zdrowia, etc., skąd codziennie tysiące aut
podróżujących do centrum miasta generują większą część decybeli i rakotwórczych spalin w ogólnym bilansie podróży w mieście. Jedyną odpowiedzią na korki, hałas i rekordowe stężenie zanieczyszczeń w powietrzu po stronie miasta jest poszerzanie dróg i montaż ekranów akustycznych.

6. Brak strzeżonych parkingów rowerowych.

7. Zieleń miejska: co roku w Krakowie wycina się 12 tys. drzew, a sadzi jedynie 9 tys.(z czego część obumiera w ciągu 1-2lat w wyniku braku pielęgnacji i zatruciu środowiska).”Pielęgnacja” drzew polega tylko na ich przycinaniu i wycince oraz sadzeniu nowych(zwykle wymianie), natomiast nie podejmuje się działań ochronnych.

8.Nieudolna miejska gospodarka odpadami.
Pojemniki do segregacji powinny być stawiane u źródła, to znaczy nie przed posesjami, lecz przy sklepach spożywczych i dużych centrach handlowych AGD(do zbiórki zużytych urządzeń domowych). W Krakowie samorządowcy dziwią się, czemu system działa tak nieefektywnie, piszą w propagandowej gazetce(za ok. 30tys.zł rocznie), drukowanej w 20 tys. egz. o potrzebie edukacji, podczas gdy setki, jeśli nie tysiące mieszkańców zwyczajnie nie ma gdzie pozbyć się surowców wtórnych, szczególnie w dużych skupiskach bloków. Gmina nie robi nic, by ograniczyć produkcję odpadów i tylko co jakiś pojawiają sie informacje w mediach, że spalarnia odpadów jest niezbędna, ponieważ za kilka lat wysypisko będzie pełne. Marnowane są ogromne ilości opakowań szklanych, np. słoików i butelek po sokach. Jedynie butelki po wódce i piwie poj.0.3 i 0.5l są zwrotne(pozwolę sobie na ironię- jak częściowa refundacja zakupu alkoholu się ma do ustawy o wychowaniu w trzeźwości?). Potrzebny jest krajowy program wspierania producentów żywności, by ci chętnie wykorzystywali powtórnie swoje opakowania, bez konieczności niszczenia ich w hutach szkła. Mycie jest tańsze niż topienie.

9. Smog.
W okresie grzewczym dodatkowym problemem jest smog nad miastem, a Kraków położony jest w kotlinie i coraz gęściej zabudowywany, co utrudnia jego przewietrzanie i fakt palenia w piecach węglowych nie tylko węglem podnosi statystyki chorób przewlekłych dróg oddechowych. Najemcy i właściciele kamienic w niewielkim stopniu korzystają z dotacji Funduszu Ochrony Środowiska i dotacji gminnych na modernizacje węzłów CO, ponieważ eksploatacja budynku ogrzewanego gazem lub prądem jest droższa, zwłaszcza w starej, XIX-wiecznej zabudowie o wysokich sufitach i zazwyczaj starych, nieszczelnych oknach, dlatego corocznie przekraczanie są normy PM10.

Wojtek Wilk
socjolog, etnolog, sekretarz koła Małopolska Alternatywa

logoZieloni2004