Archive for the ‘działania’ Category

Z dyrektorem Dziedzicem o forum, czyli o planach zagospodarowania placu przed MNK ciąg dalszy.

Rozpoczęcie publicznej debaty na temat zagospodarowania placu przed Gmachem Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie przez samą dyrekcję, zorganizowanie „Forum o forum” stanowią wyraz nowoczesnego postrzegania zagadnienia, jego złożoności i skomplikowanych mechanizmów nim rządzącymi.

Budowa parkingu podziemnego przy Al. Krasińskiego, pomiędzy Gmachem Głównym Muzeum Narodowego i hotelem „Cracovia”, której początek planowany jest w ciągu 3-4lat, daje sposobność do pozyskania na potrzeby muzeum przestrzeni przed budynkiem.

Pozbycie się naziemnego postoju samochodowego, uporządkowanie  i przeorganizowanie przestrzeni pozwoli poszerzyć działalność muzeum, tworząc dodatkowe miejsce ekspresji i ekspozycji dla artystów.

Tradycjonalistyczna i zachowawcza w swej strukturze instytucja, jaką  z założenia jest muzeum narodowe może wzbogacić się o niezależne forum, przestrzeń nieskrępowanego dialogu artystycznego z szeroką publicznością.

Projekt Miejski postanowił aktywnie włączyć się w debatę „Forum o forum”, poszerzając jego zakres, starając się aktywizować różne środowiska, dla których temat ten nie jest obojętny.

Zwróciliśmy się więc z propozycją współpracy do Dyrekcji MNK a także Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK, by wspólnie zadbać o kształt przyszłego forum.

Po spotkaniach z Dyrekcją MNK i Dyrektorem WKiDN UMK należy zauważyć, że zaistniała szansa owocnej kooperacji w tak istotnej i prestiżowej dla Krakowa sprawie jaką jest projekt przekształcenia placu przed MNK w forum dla sztuki.

Pojawiają się oczywiście pewne kwestie sporne, różnice zdań, jednak w tym przypadku nie ma mowy o sprzeczności interesów.

Pozytywnym zaskoczeniem okazało się spotkanie  Projektu Miejskiego z Dyrekcją WKiDN UMK.

Dyrektor Stanisław Dziedzic, którego kategoryczne wypowiedzi były publikowane w Gazecie Wyborczej, zaprezentował swoje stanowisko w pełniejszym i znacznie, z naszego punktu widzenia, lepszym świetle.

Choć na samym początku rozmowy Dyrektor Dziedzic przypomniał, że dyskusja toczy się na temat terenu, który należy do Miasta i ten stan raczej nie ulegnie zmianie, podkreślił, że plac powinien służyć, w możliwie szerokim zakresie, potrzebom MNK.

Zaznaczył, iż jego zdaniem konieczne jest otwarcie się Rady Miasta na potrzeby muzeum, harmonijna współpraca i wspieranie inicjatyw artystyczno-społecznych mających rozgrywać się na forum.

Po raz kolejny powtórzył, że kwestia budowy nowego parkingu jest przesądzona, a sprawa przetargu na jego wykonanie w fazie bardzo zaawansowanej.

Dyrektor Dziedzic zgodził się z nami, że już na etapie projektowania tej podziemnej konstrukcji, należy określić przyszły wygląd i sposób zagospodarowania placu.

Także w kwestii pomnika Wyspiańskiego projektu prof. Mariana Koniecznego okazał się bardziej elastyczny niż wywnioskować można było z pojedynczych wypowiedzi. Zastrzegł jednak, że pewne propozycje, które pojawiły się w toku dyskusji na spotkaniu w MNK zdają się być niedorzeczne i nie mają szans na akceptację magistratu. „Nowe funkcje placu – stwierdza Stanisław Dziedzic – są już przesądzone i powracanie do dawno zarzuconego projektu nie jest właściwe. Także propozycja lokalizacji na Plantach, z uwagi na monumentalizm dzieła i charakter miejsca wzajemnie się wykluczają. Byłby to więc duży dysonans. Czy pomysł usytuowania pomnika na cokole „po Koniewie” wzbudzi szerszą akceptację? Wątpię. Osobiście byłbym taką decyzją zdziwiony. Uznaję, że lokalizacja pomnika przed Gmachem Głównym Muzeum, w którym eksponowane są liczne, wybitnej klasy dzieła Wyspiańskiego oraz innych artystów jego epoki, jest słuszna.  Niemniej po wybudowaniu parkingu podziemnego dotychczasowe miejsce ekspozycji może ulec pewnym zmianom. Rozmiary placu i fakt, że pas zieleni w stronę Domu Studenckiego Żaczek  jest własnością komunalną rozszerza zakres naszych możliwości. Jeśli więc powstanie odrębny pawilon muzealny poświęcony głównie dziełom Wyspiańskiego (pomiędzy Gmachem Głównym, a akademikiem), taka korekta usytuowania pomnika może okazać się tym bardziej uzasadniona.”

Dyrektor Dziedzic nie przekreślił jednak możliwości przenosin pomnika w bardziej dogodne dla niego miejsce, jednocześnie zaznaczając, iż przekonanie Rady Miasta o słuszności takiej decyzji stanowi duże wyzwanie.

Wymiernym efektem listopadowego spotkania z dyrektorem Dziedzicem jest deklaracja chęci i potrzeby współpracy z MNK, a także świadomość wagi podejmowanego tematu.

Będziemy starać się monitorować i pobudzać  rozpoczętą dyskusję o forum MNK.

Reklamy

CHCĄ SKUĆ MOZAIKĘ Z BIPROSTALU

proj. Aleksander Rusin

W ostatnim czasie głośna stała się w Krakowie sprawa planów skucia mozaiki z budynku Biprostalu w związku z jego całościowym remontem. Zamiast dzieła krakowskiej artystki, Celiny Styrylskiej-Taranczewskiej, na bocznej elewacji mają pojawić się kamienne płyty. Przedstawienie opinii publicznej zatwierdzonego już projektu od razu wzbudziło wiele kontrowersji i burzliwych dyskusji. Nikt, a w szczególności właściciel Biprostalu, nie spodziewał się z pewnością aż takiego sprzeciwu. Do akcji protestacyjnych włączyły się media, różnego rodzaju stowarzyszenia i instytucje, studenci oraz mieszkańcy Krakowa. W Internecie krąży petycja w tej sprawie, którą może podpisać każdy, kto nie zgadza się, aby mozaika zniknęła z krajobrazu Krakowa, a – jak twierdzi Monika Bogdanowska, architekt i przewodnicząca Komisji ds. Ratowania Zabytkowych Cmentarzy Krakowa i Ziemi Krakowskiej – „to właśnie mieszkańcy Krakowa mogą coś zdziałać w pierwszej kolejności – nikt inny”.

zdj. Karolina Krupska

Niestety polskie prawo nie zabrania niszczenia budynków powstałych w drugiej połowie XX wieku, jeśli nie widnieją one w rejestrze zabytków. Mozaika z Biprostalu wpisana została niedawno do gminnej ewidencji zabytków, jednak to nie daje miastu prawa do ochrony dzieła. Potrzebny jest wpis dokonany przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków do rejestru zabytków, lecz, jak twierdzi Mikołaj Kornecki, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa, „to daleka droga i też wymaga dobrej woli właściciela”.

Bardzo zły stan mozaiki, który może spowodować odpadnięcie płyt ceramicznych z elewacji budynku, jest głównym argumentem właściciela Biprostalu za zlikwidowaniem dzieła. Jak twierdzi Monika Bogdanowska, odrestaurowanie mozaiki o tak dużej powierzchni jest technicznie i technologicznie zupełnie nowym problemem. Brakuje również na to pieniędzy, wciąż szukane są środki i sposoby ich pozyskania. Pojawiają się również propozycje, by zdjąć mozaikę i nałożyć ją z powrotem na ocieploną elewację, lecz to wymagałoby interwencji w projekt i zwiększyło koszty. Muzeum Narodowe w Krakowie zaproponowało także, by przenieść dzieło Celiny Styrylskiej-Taranczewskiej na jeden z krakowskich bloków. Są to jednak rozwiązania ostateczne, a wszyscy woleliby, aby mozaika pozostała na swoim miejscu. Mikołaj Kornecki największe nadzieje pokłada w rozmowach z właścicielem budynku. Mówi, że OKRK ma propozycje technicznego rozwiązania problemu, które chce przedstawić w najbliższym czasie inwestorowi. Piotr Płucienniczak, współinicjator akcji Nie pozwólmy zryć mozaiki z Biprostalu oraz manifestu grupy „Biprostal-2”, twierdzi natomiast, że dyrektor Biprostalu nie wydaje się osobą rozmowną, i że niestety rozwiązanie przynieść może wyłącznie administracyjna ochrona mozaiki. Ufa jednak, że „społeczne poruszenie i szum medialny przynajmniej zmotywują zarząd do zadbania o wizerunek firmy i pozostawienia dzieła sztuki”.

Największym i bez wątpienia miłym zaskoczeniem jest fakt, że do akcji ratowania dzieła włączyło się wielu mieszkańców Krakowa, dla których mozaika stała się stałym elementem tej części miasta. Większość przyzwyczaiła się do niej tak bardzo, że nie wyobrażają sobie, by budynek na rogu ul. Królewskiej i Alei Kijowskiej zmienił swój wyraz. Zamiar skucia mozaiki poruszył zatem nie tylko środowiska ludzi zainteresowanych sztuką, ale przede wszystkim mieszkańców, a dyskusje na ten temat słychać w tramwaju za każdym razem, gdy przejeżdżają obok budynku Biprostalu.

Może dziwić, że właściciel Biprostalu, będąc posiadaczem takiego dzieła sztuki, chce się go pozbyć. Niestety faktem jest, iż inwestorów interesuje głównie zysk, a nie historyczna i artystyczna wartość budynku. Nasze prawo nie chroni takiego rodzaju zabytków, dlatego co roku tracimy kolejne obiekty powstałe po latach 50. XX wieku. Kraków skupiony jest tak bardzo wokół zabytków Starego Miasta, że modernistyczna jego część, przez większość uważana za mniej atrakcyjną, jest zapominana i niszczeje.

Jedyna nadzieja w nas, zwykłych, przeciętnych mieszkańcach tego miasta. Optymistycznie nasz udział w ratowaniu mozaiki widzi Piotr Płucienniczak: „Akcja protestacyjna wpisuje się w trend odzyskiwania przestrzeni miejskiej i zwiększania świadomości dotyczącej tego, co dzieje się z Krakowem. Jeśli patrzeć na sprawę z perspektywy socjologicznej, to nawet gdy mozaika zostanie zryta, akcja będzie sukcesem – uruchamia bowiem i podtrzymuje potencjał społeczny, który mobilizował będzie się przy okazji podobnych protestów w przyszłości”.

Istnieje zatem szansa, byśmy to my przyczynili się do uratowania tej ogromnej, ponad pięćdziesięciometrowej, kubistycznej kompozycji zaprojektowanej przez krakowską artystkę specjalnie z okazji utworzenia Biprostalu. Niewiele obiektów takiego rodzaju mamy w Krakowie, na szczęście jednak mozaiki na Kinie Kijów i teatrze Bagatela doczekały się swojego odnowienia i są prawdziwą ozdobą miasta. Pozostaje żywić nadzieję, że posłużą też za przykład takiego postępowania, które szanuje unikalną historyczną i artystyczną wartość krakowskiej architektury. Nie stać nas na utratę tak cennych obiektów.

Zachęcam wszystkich do podpisywania petycji na stronie petycje.pl.

Karolina Krupska

proj. kampanii Aleksander Rusin

*Kampania „Stop Tandecie” zainicjowana została na forum SkyscraperCity, doczekała się fantastycznej oprawy graficznej autorstwa Aleksandra Rusina, jednak do tej pory nie została wykorzystana poza siecią. Planowany remont Biprostalu ma „szansę” stać się kolejnym przykładem działań Kapitana Tandety.

Protestujemy przeciwko planom zabudowy Zakrzówka

List Otwarty
do Prezydenta Miasta Krakowa,
Radnych Miasta Krakowa
oraz krakowskiej opinii publicznej

w sprawie zabudowy Zakrzówka

Szanowni Państwo,

Krakowski Zakrzówek jest miejscem szczególnym. Ma swoje miejsce w historii miasta, a jego niezwykłość została potwierdzona przez badania naukowe stwierdzające występowanie tam chronionych prawem polskim i europejskim gatunków roślin i zwierząt. To wyjątkowy obszar – wyizolowany od wielkomiejskiego zgiełku, a jednocześnie znajdujący się blisko centrum. Stwarza zatem idealne warunki dla rekreacji mieszkańców, od najzwyklejszych jej form aż do uprawiania sportów ekstremalnych. Od momentu utworzenia zalewu obszar ten wrósł w krajobraz miasta jako teren rekreacyjny dla szerokiej rzeszy jego mieszkańców.

W tym czasie szereg dokumentów tworzonych przez Radę Miasta i Magistrat przybliżał nas do ustanowienia tam parku miejskiego. Miasto nie wydawało żadnych decyzji pozwalających na zabudowę bezpośrednich okolic zalewu, Skałek Twardowskiego ani okolicznych łąk.

Sytuacja zmieniła się z chwilą wykupu części terenu przez portugalskiego inwestora. Magistrat z niewiadomych powodów zmienił wówczas diametralnie kierunek działania i w kwietniu 2008 roku został przedstawiony opinii publicznej projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zgodnie z nim część terenu, który miał stać się parkiem w szybkim tempie ma zamienić się w blokowisko nawet dla 10 tys. mieszkańców z drogą przelotową przy zalewie i Skałkach, którą będzie przejeżdżać 5-6 tysięcy samochodów dziennie. Nowy plan zagospodarowania zignorował wnioski setek krakowian, którzy opowiedzieli się za uniemożliwieniem zabudowy.

W naszej opinii realizacja tego planu kompletnie zrujnuje niezwykłe walory wypoczynkowe Zakrzówka. Ucierpi na tym przyroda całej okolicy. Jest prawie pewne, że niektóre gatunki chronionych roślin i zwierząt zostaną unicestwione. Czego nie zniszczą prace budowlane zniknie na pewno wskutek długotrwałego oddziaływania osiedla.

Z tych powodów stanowczo sprzeciwiamy się planom zabudowy Zakrzówka. Domagamy się kontynuowania polityki zmierzającej do utworzenia na Zakrzówku miejskiego parku. Uważamy, że proponowany przez Biuro Planowania Miasta projekt planu jest zaprzeczeniem tej polityki i że nie uwzględnia w żaden sposób potrzeb społeczności Krakowa. Domagamy się natychmiastowego utworzenia na Zakrzówku zespołu przyrodniczo-krajobrazowego, który ochroni przyrodę tego miejsca i zabezpieczy je przed próbami zabudowy. Nie godzimy się na wymianę działek miejskich na działki należące do inwestora na Zakrzówku, czyli na pozorne i krótkowzroczne działanie, które w dalszej perspektywie będzie tylko realizacją zysku określonego podmiotu gospodarczego.

Miasto zgodnie z rekomendacją Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta z roku 2005 powinno dążyć do wykupu prywatnej ziemi i utworzenia parku, podobnie jak zrobiono 100 lat temu, wykupując na rzecz miasta Las Wolski.

Żądamy, aby radni i urzędnicy miejscy chronili Kraków przed dewastacją deweloperską, tłumacząc się, że nie mogą nic zrobić. Brak wizji rozwoju Krakowa i łatanie dziur planami miejscowymi tworzonymi pod potrzeby konkretnych inwestorów, a nie potrzebę miasta, prowadzi do degeneracji organizmu miejskiego. Konsekwencje takich działań widzimy w przypadku nowej zabudowy Ruczaju, gdzie brakuje podstawowej miejskiej infrastruktury, a w skrajnych przypadkach nawet dojazdów do bloków.

Nie godzimy się na marginalizowanie opinii publicznej przy podejmowaniu działań administracyjnych. Przestrzeń Krakowa nie jest własnością urzędu – jest własnością wspólną.

Przypominamy, że za ochroną Zakrzówka przed zabudową i utworzeniem tam parku we wrześniu 2008 roku podpisało się  tysiące krakowian.

 

LIST OTWARTY w sprawie debaty wokół pomnika Kuklińskiego

List Otwarty
do Prezydenta Miasta Krakowa,
Radnych Miasta Krakowa
oraz krakowskiej opinii publicznej

Szanowni Państwo,

W ostatnich dniach debatę publiczną w Krakowie rozpalił pomysł budowy przy Placu Centralnym w Nowej Hucie wielkiego pomnika poświęconego postaci Ryszarda Kuklińskiego. Idea ta wywołała lawinę kontrowersji i dyskusji, toczonych na oficjalnych spotkaniach, w lokalnych mediach i internetowych forach, stała się tematem plotek i domysłów, zmusiła do refleksji szereg krakowskich stowarzyszeń i organizacji.

9 września Radni Miasta Krakowa zajmą się projektem. Z tego powodu prosimy o uwzględnienie wspólnie wypracowanego i niniejszym przedstawianego głosu.

Uważamy, że nadszedł już czas, aby wszelkie decyzje umieszczania obiektów upamiętniających bądź to szczególnie zasłużone postaci, bądź ważne wydarzenia, były przedmiotem możliwie najszerszych konsultacji społecznych i publicznej debaty. Wszystkie tego typu realizacje, które miałyby pojawiać się w przestrzeni miasta Krakowa, ze względu na szczególny charakter miasta wymagają specjalnego traktowania. Nauczeni doświadczeniem kolejnych nieudanych artystycznie realizacji, jakie miały w naszym mieście miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat, powinniśmy do kolejnych podobnych kwestii podchodzić wyjątkowo odpowiedzialnie.

Tymczasem historia pomysłu pomnika Ryszarda Kuklińskiego pokazuje wyraźnie, że tamte złe doświadczenia wciąż nie wszystkich nauczyły zasad współpracy i współdziałania niezbędnych do właściwego funkcjonowania europejskiej, miejskiej społeczności.

Uważamy, że nie można pozwolić na to, aby w centralnym miejscu dzielnicy powstał obiekt, którego chcą tam nieliczni, głos swój wzmacniając i narzucając politycznymi, zakulisowymi, niedemokratycznymi działaniami. Plac Centralny to miejsce wyjątkowe nie tylko dla mieszkańców Nowej Huty i Krakowa, część społecznego fenomenu i historycznego projektu, jakim była budowa dzielnicy. Wraz z dzielnicą i jej mieszkańcami stanowi nierozerwalną całość i jako taki powinien reprezentować i upamiętniać to, co dla tego miejsca szczególnie istotne, w tym miejscu wypracowane, co stanowi składnik tożsamości mieszkańców i może być znakiem zarówno charakterystycznym lokalnie, jak i rozpoznawalnym powszechnie, a tym samym akceptowanym dla wszystkich, którzy w tym miejscu się znajdą. Uważamy, że jeżeli przy Placu Centralnym musi stanąć pomnik, to jedynym możliwym do zaakceptowania w tym miejscu obiektem, nierozerwalnie związanym z Nową Hutą, może być tylko pomnik Solidarności. W przyszłym roku obchodzić będziemy 30. rocznicę powstania związku, który zmienił Polskę i naszą część Europy. Nowa Huta w historii tego ruchu ma swój niepodważalny, istotny wkład. Na Placu Centralnym stoi już pomnik upamiętniający Solidarność, ale jego forma pozostawia wiele do życzenia.

Debata wokół nowego projektu i sposobu upamiętnienia wielkiej rocznicy może stać się testem współdziałania władz miasta i dzielnicy, stowarzyszeń obywatelskich i mieszkańców Krakowa, może również stać się lekcją godzenia interesów i troski o wspólną przestrzeń; lekcją współdziałania i demokracji, z której będą mogły skorzystać inne polskie samorządy.

Konkurs na ten projekt powinien mieć międzynarodowy i prestiżowy charakter, a jego rezultaty podane do publicznej wiadomości i szeroko przedyskutowane.

To może być najlepsza okazja, aby wreszcie wyrwać krakowską debatę na ten temat z obecnych, ponurych uwikłań.

Członkowie grupy Projekt Miejski